piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 12: Na Ratunek

WITAM W RAMACH PRZEPROSIN ZA TAK DŁUGĄ NIEOBECNOŚĆ DODAJE ROZDZIAŁ KTÓRY JEST WYJĄTKOWO DŁUSZY NIŻ TE CO DODAJE ZAWSZE MAM NADZIEJE ŻE SIĘ WAM SPODOBA. ZAPRASZAM DO CZYTANIA I PROSZĘ O KOMENTARZE. POZDRAWIAM AUTORKA. :)





W zemście i w miłości kobieta jest większym barbarzyńcą niż mężczyzna”
Fryderyk Nietzsche



ELENA:

Minęły już prawie dwa tygodnie a Katherine wciąż zajmowała moje miejsce a ja zaczęłam już wątpić w to że Damon mnie szuka lub że w ogóle się zorientował że to nie ja tylko Katrina gdyby się zorientował odnalazł by mnie, a może mu po prostu z nią dobrze chodź tak niedawno mówił przecież że to ja jestem tą jedyną, że to mnie pragnie, nie jej. Wierzyłam w to, wierzyłam w nas i naszą miłość, lecz gdy przychodziła kat by wyciągnąć ode mnie informacje np. o tym kim jest Summer a przy okazji chcąc mi dopiec opowiadała jaką to namiętną noc spędziła z Damonem chciałam wierzyć że kłamie lecz im dłużej Damona nie było tym bardziej zaczynałam wierzyć w słowa Katrin.


DAMON:

Miesiąc później:

Z każdym dniem Elena zachowywała się inaczej, jej pocałunki nie były czułe, delikatne a zarazem namiętne tylko dzikie, zachłanne upodobniała się do kat choć przecież już jej mówiłem „to mojej Eleny pragnę a nie Katherine”, więc zaczęło mnie to niepokoić, dlatego postanowiłem coś sprawdzić.
- Eleno?
- Tak ?
- Summer już kończy szkolenie więc co powiesz na to byśmy wybrali się na wycieczkę, tak na jakieś 2 tygodnie.
- A Dokąd?
- Może tam gdzie poprosiłem cię o rękę co ty na to?
- Nie wiem Damonie
- Nie chciałabyś?, pomyśl 2 tygodnie sami na Florydzie? - zapytałem podchodząc do niej
- Tak było by cudownie ale co ze szkołą znowu mam olać tyle zajęć – po tych słowach już byłem pewien na 100% że to nie Elena natychmiast przydusiłem Kat do ściany by wydusić z niej gdzie jest Elena.
- Gdzie jest Elena
- Kochanie co robisz to ja Elena
- Nie udawaj Kat to nie na Florydzie poprosiłem Elenę o rękę – ona na te słowa tylko się szyderczo zaśmiała
- Zapytam jeszcze raz GDZIE JEST ELENA?!
- Po co ci ona? ze mną ci lepiej, bo chyba nie powiesz że wczorajsza noc ci się nie podobała? Co kotku?
- Nie nazywaj mnie tak gdzie Elena pytam po raz ostatni – krzyknąłem wciąż przyduszając ja do ściany
- W opuszczonym domku w lesie – powiedziała słabym głosem
– Zaprowadzisz mnie tylko żadnych sztuczek inaczej pozwolę ci się usmażyć zagroził zabierając jej bransoletkę chroniącą ją przed słońcem mieli 3 godziny do wschodu słońca więc miał pewność że kat zaprowadzi go we właściwe miejsce. Po chwili dodał - a to nie należy do ciebie – Powiedział zerwawszy z jej szyi naszyjnik należący do Eleny i zabrawszy Katherine pierścionki Eleny.
- A teraz idziemy – krzyknąłem wściekły popychając ją i prowadząc w stronę auta po godzinie byliśmy już na miejscu
- To tutaj, a teraz oddaj mi bransoletkę !
- O nie najpierw chce zobaczyć Elenę
- Jest w piwnicy
- Więc co tak sterczysz ruszaj – krzyknąłem popchnąwszy ją do przodu


ELENA:

Nie wiem ile już minęło czasu od mojego porwania gdyż nie miałam już nawet sił by liczyć dni ponieważ ostatni ras posiliłam się w dzień który zostałam porwana przez Katrin przy życiu utrzymywała mnie tylko myśl o Damonie, może właśnie dlatego wydawało mi się że słyszę jego głos. Nagle ujrzałam go jak wpada do celi klękając przy mnie i biorąc mnie w ramiona, lecz nie wierzyłam że on tu jest naprawdę „to tylko omamy” pomyślałam gdyż to było bardziej prawdopodobne starałam się być realistką gdyż mimo iż tylko myśl o nim trzymała mnie przy życiu to już moja nadzieja na jego pojawienie się wygasła.


DAMON:

Gdy tylko wbiegłem do lochu ujrzałem Elenę leżącą na posadce była bardzo słaba.
- Boże coś ty jej zrobiła – krzyknąłem na Katherine – kochanie obudź się - szepnąłem czule do Eleny biorąc ją w ramiona lecz ona wciąż wydawała się być nieprzytomna wziąłem więc ją na ręce i wyniosłem z piwnicy gdy położyłem ja wygodnie na jakiejś kanapie rzuciłem Katrinie bransoletkę i grożąc kazałem wynosić się z naszego życia
- Masz ! - krzyknąłem rzucając Katherine pod nogi jej bransoletkę – i jeśli ci życie miłe to lepiej się stąd wynos i więcej nie pokazuj się nam na oczy bo przysięgam że jeśli następnym razem cie tylko zobaczę to zabije – krzyknąłem wściekły i po chwili już jej nie było. Gdy kucnąłem przy Elenie starałem się ja obudzić lecz była za słaba wiedziałem że musi się szybko pożywić dlatego nadgryzłem swój nadgarstek i podałem jej.
- Pij Eleno musisz mieć siłę – szepnąłem ona powoli wgryzła się w mój nadgarstek i zaczęła pić nagle jej wampirza natura wzięła górę co sprawiło że zaczęła to robić coraz zachłannej mocniej wbijając kły w mój nadgarstek.
- Eleno wystarczy – powiedziałem czując że słabnę – wystarczy! - krzyknąłem wyrywając jej swój nadgarstek
- O boże Damon – krzyknęła przerażona – co ja zrobiłam?!


ELENA:

- To nic – szepną 
- Nieprawda prawie cie zabiłam
- Po prostu masz apetyt ;)
- Nie żartuj sobie
- Zapomnijmy o tym i chodźmy z stąd 
- A tak pro-po skąd się tu wziąłeś i gdzie...
- ...Katrin? - dokończył za mnie
- Tak
- Uciekła a ja przybyłem uratować moją księżniczkę – powiedział uśmiechając się i delikatnie gładząc mnie po policzku, po czym poszliśmy do auta by móc wrócić do domu. Kiedy już byliśmy na miejscu ja poszłam do sypialni Damona a on po krew dla nas obojga gdyż ja jeszcze nie byłam w pełni najedzona a Damon tez był slaby przez mój napad żądzy krwi. Kiedy go nie było myślałam o tym jak go zapytać czemu tak długo mu zeszło odnalezienie mnie i czy naprawdę on i Katherine byli ze sobą w ten sposób o jakim ona mówiła bo przecież nie mogę od tak go teraz zapytać „spałeś z Katrin?” z moich rozmyślań wyrwał mnie odgłos kroków Damona, gdy wszedł do pokoju od razu zauważyłam że trzyma w reku tylko jedną szklankę krwi.
- A gdzie twoja porcja? - zapytałam
- Już wypiłem
- A no tak widzę – powiedziałam uśmiechając się i całując kącik jego ust w którym miał jeszcze pozostałości po swojej porcji. Gdy już się od niego oderwałam, wypiłam krew którą przyniósł mi Damon po czym postanowiłam wziąć kąpiel by się trochę zrelaksować więc bez słowa ruszyłam w stronę łazienki.
- A ty dokąd - zapytał nagle pojawiając się przede mną.
- Idę wziąć kąpiel – odpowiedziałam
- I tak po prostu mnie tu zostawisz?
-Wiesz dość długo siedziałam sama w celi więc może... - szepnęłam mu do ucha przegryzając jego płatek po czym nie dokańczając zdania wyminęłam go i ruszyłam w stronę łazienki po drodze zrzucając ciuch gdy byłam już tylko w samej bieliźnie odwróciłam się i kiwając palcem dokończyłam myśl – no co tak sterczysz ? - A zresztą zostań ja chcesz. - powiedziałam patrząc na znieruchomiałego Damona, machnęłam ręką i weszłam do łazienki gdy tylko odkręciłam wodę poczułam jak mnie obejmują jego silne ramiona a usta błądzą po mojej szyi uśmiechnęłam się na samą myśl że mam go znów przy sobie.
Gdy już siedzieliśmy w wanie, cieszyłam się z jego bliskości ale pewne pytania wciąż nie dawały mi spokoju więc postanowiłam że zadam teraz jedno z nich.
- Damonie mam pytanie
- Słucham ?
- Jak poznałeś że to Katrin a nie ja? I dlaczego to zajęło ci aż tyle?
- To są dwa pytania Eleno
- Proszę powiedz
- Ok a więc odpowiedz na pierwsze pytanie to zdradziły ją trzy rzeczy.
Pierwsza to pocałunek za spóźnienie się, od ciebie dodatkowo bym najprawdopodobniej jeszcze oberwał – słysząc to zaśmiałam się.
Drugą rzeczą jest TO – powiedział gładząc mój tatuaż na moim prawym barku po czym go ucałował.
A trzecia nie wiedziała gdzie poprosiłem cie o rękę – powiedział po czym mnie pocałował a odpowiedz na drugie twoje pytanie to po prostu chciałem mieć 100% pewność.
A teraz ja mam pytanie Eleno
- No dobrze
- Kiedy końcu powiesz mi co to za inicjały – zapytał gładząc mój tatuaż na którym widniały litery N.D.D.S.  
-  Jak na to zasłużysz
- Proszę Eleno – powiedział robiąc tą swoją minkę która zawsze tak mnie bawiła – dobrze powiem ci ale najpierw stąd wyjdziemy bo woda robi się już chłodna. Powiedziałam wychodząc i owinąwszy się ręcznikiem ruszyłam do sypialni a za mną podążył Damon.
- Cholera gdzie moje ubrania ! - krzyknęłam widząc że w szufladach komody nie ma ani jednej mojej rzeczy zamiast tego były tam same ubrania Katrin które nie były w moim guście jak dla mnie były zbyt śmiałe i seksowne Damon widząc mój szok tylko się zaśmiał i rzucając mi swoja koszule krzyną
- Łap w tym ci najładniej
- Tak chyba nie mam wyjścia szepnęłam - po czym dodałam - tylko mam nadzieje że tego też nie wywaliła - powiedziałam wyciągając z mojej torby która była w szafie dość małe białe pudełko Damon zdziwiony spojrzał na mnie chyba nie wiedział że w mojej torbie może kryć się coś takiego
- Co to? - zapytał widząc jak wyciągam je z torby z uśmiechem
- Zobaczysz na pewno ci się spodoba - wzięłam pudełko i koszule Damona po czym ruszyłam z powrotem do łazienki zamykając się w niej. otworzyłam pudełko z którego wypadła bardziej niż się spodziewałam seksowna czarna bielizna i mała karteczka na której widniał napis „Miłej rozmowy i godzenia się ;) Bonnie PS. Niech cię od razu nie zje :)” Po Caroline bym się tego spodziewała ale BONNIE! W tym właśnie momencie już wiedziałam co za chwile się stanie mimo to ubrałam bieliznę i koszule lecz nie miałam jeszcze odwagi wyjść stanęłam przed lustrem i rozmyślałam „Boże czego ja się boje to tylko Damon przecież jeszcze przed chwila siedziałam z nim naga w wannie ale jak mnie w tym zobaczy sex murowany poza tym wyglądam w tym jak ta suka Katrin co prawda po wyjściu stąd i tak bielizna będzie w strzępach ale nie chce kochać się z nim kiedy zobaczy mnie w tym czymś jeszcze coś mnie napadnie i zadam mu to pytanie na które nawet nie wiem czy chce znać odpowiedz. Nie! Co ja wygaduje to pewnie dlatego że nie robiłam z nim tego chyba już więcej jak miesiąc temu. Dobra idę to przecież tylko Damon mój Damon, mam nadzieje że nie wyszłam z wprawyjuż miałam wychodzić gdy uświadomiłam sobie że wszystkie swoje myśli wypowiadałam na głos a on przecież jest tuż obok no to wpadłam. „To nic nie szkodzi”, podniosłam się na duchu i biorąc głęboki wdech i wyszłam starając się nie okazywać nerwów.


DAMON:

Gdy Elena była w łazience ja założyłem spodnie i położyłem się na łóżko czekając na nią nagle usłyszałem jak mówi coś sama do siebie wiem że nie powinienem słuchać ale chęć dowiedzenia się czemu tak długo nie wychodzi była większa więc wytężyłem słuch i to co usłyszałem dość mocno mnie zaskoczyło.

Boże czego ja się boje to tylko Damon przecież jeszcze przed chwila siedziałam z nim naga w wannie ale jak mnie w tym zobaczy sex murowany poza tym wyglądam w tym jak ta suka Katrin co prawda po wyjściu stąd i tak bielizna będzie w strzępach ale nie chce kochać się z nim kiedy zobaczy mnie w tym czymś, jeszcze coś mnie napadnie i zadam mu to pytanie na które nawet nie wiem czy chce znać odpowiedz. Nie! Co ja wygaduje to pewnie dlatego że nie robiłam z nim tego chyba już więcej jak miesiąc temu. Dobra idę to przecież tylko Damon mój Damon, mam nadzieje że nie wyszłam z wprawy

Chwile potem usłyszałem jak Elena wychodzi z łazienki gdy tylko ją zobaczyłem zamurowało mnie po chwili podszedłem do niej i kłaniając się wziąłem jej dłoń i ucałowałem mówiąc
- Panienko Gilbert wygląda panienka niebezpiecznie seksownie
- Jeśli to komplement to dziękuję Panie Salvatore. - powiedziała cicho chichocząc co znaczyło że chyba coraz mniej się denerwuje więc pocałowałem ją delikatnie lecz namiętnie.


ELENA:

Pocałunek Damona sprawił że zapomniałam o wszystkich obawach a strach przed tym że zrobię coś nie tak znikł, tak bardzo za nim tęskniłam i tak bardzo chciałam się teraz znaleźć w jego ramionach.
- Kochaj się ze mną Damonie – szepnęłam mu do ucha na te słowa Damon tylko się uśmiechną po czym spojrzał na mnie i obracając mnie do siebie plecami ponownie pogładził mój tatuaż mówiąc
- Najpierw powiedz mi co to znaczy – słysząc te słowa ponownie zachichotałam po czym odpowiedziałam na jego pytanie
- To nie są inicjały Damonie, no przynajmniej połowa to nie inicjały
- Co masz na myśli ?

- Kochanie te litery oznaczają „Należę Do Damona Salvatore” - słysząc to Damon uśmiechną się szeroko po czym ponownie mnie pocałował i nim minęła minuta już byliśmy w łóżku kochając się. C.D.N.

1 komentarz:

  1. dobrze,że Damon się zorientował mam nadzieję,że długo jej nie zobaczymy

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy